“Oświadczam, że zrozumiałem i akceptuję” – czyli dlaczego nie czytamy umów

Umowy mają to do siebie, że możemy w nich zawrzeć różne istotne dla nas postanowienia, w zależności od naszych potrzeb. Istnieje jednak pewna szczególna grupa postanowień, która jest bardzo ważna z punktu widzenia jednej ze stron, a więc stronie tej szczególnie zależy na uzyskaniu dla nich akceptacji.

W umowach możemy spotkać klauzule typu: Oświadczam, że otrzymałem, zapoznałem się i akceptuję treść Ogólnych Warunków Umowy, które stanowią integralną część umowy. Ta klauzula jest zabezpieczeniem strony, która ją stworzyła i chroni ją przed ewentualnymi roszczeniami drugiej strony. Gdy pomiędzy stronami powstanie spór, strona która podpisała klauzulę nie może ratować się argumentem, że o pewnych rzeczach nie wiedziała. Na piśmie przyznała bowiem, że wszystkie warunki były jej znane i nic nie zostało przed nią zatajone.

Zdarzają się jednak sytuacje, gdy podpisanie takiej klauzuli nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Może się zdarzyć, że strona tak naprawdę nie otrzymała do wglądu Ogólnych Warunków Umowy, a więc de facto nie miała szansy się z nimi zapoznać.

Z pomocą przychodzi nam wtedy instytucja tzw. klauzuli fikcji. Pomimo naszej gorszej pozycji w tym sporze, klauzula ta może nam pomóc w dochodzeniu swoich praw. Ciężar dowodu spoczywa jednak na nas i to my musimy udowodnić, że mimo złożenia podpisu pod umową zawierającą klauzulę fikcji, fizycznie nie mieliśmy sposobności by zapoznać się z treścią OWU, bo nie były one prawidłowo doręczone. Z pomocą mogą nam wtedy przyjść również zebrane dowody – zeznania świadków, dodatkowe dokumenty, czy okoliczności zawarcia umowy.

Gdy udowodnimy zaistnienie takiej sytuacji, to podpisana klauzula będzie bezskuteczna, a Ogólne Warunki Umowy nie będą stanowiły części umowy, co ma ogromne znaczenie, gdy OWU zawiera treści nam nie sprzyjające. Jako przykład może posłużyć sytuacja mojego klienta, który zawarł umowę przez Internet z innym przedsiębiorcą. Podczas ustaleń warunków umowy, które były dokonywane elektronicznie, zaistniała klauzula fikcji. Klient nierozważnie zaakceptował wszystkie warunki umowy, w tym treść Ogólnych Warunków Umowy, których tak naprawdę nie znał, bo druga strona umowy ich nie przekazała, nie było ich również na stronie www przedsiębiorcy. Mój klient nie zaprzątał sobie tym głowy, dopóki nie doszło do konfliktu pomiędzy nimi.

Historia miała jednak szczęśliwy finał i wykazaliśmy, że wystąpiła klauzula fikcji, OWU nie były doręczone, więc mój klient nie miał możliwości się z nimi zapoznać, a więc że postanowienia te nie mają do niego zastosowania. Tym razem udało się sprawę zakończyć tak jak lubię – szybko i polubownie, bez udziału sądu.

Dodaj komentarz