Umowa zawarta dnia, a może w dniu?

Maciej Bednarek        08 czerwca 2014        6 komentarzy

Istnieje szereg elementów umowy, bez których dobry kontrakt nie może się obejść. Oczywiście podstawą jest prawidłowe oznaczenie stron, właściwa treść wskazująca na przedmiot umowy, prawa i obowiązki stron, jak również podpisy umawiających się.

W mojej ocenie bardzo istotna jest również data zawarcia umowy. Może się z nią wiązać bardzo wiele prawnie istotnych okoliczności: ustalenie momentu powstania zobowiązania, wymagalności świadczenia, czy też początku biegu terminu przedawnienia.

Data jest takim must have umowy.

Pojawia się jednak pytanie, jak zgrabnie dodać datę do umowy. W obrocie prawnym można spotkać następujące rozwiązania:

  • Umowa zawarta 7 czerwca 2014 r.
  • Umowa zawarta dnia 7 czerwca 2014 r.
  • Umowa zawarta w dniu 7 czerwca 2014 r.

Poloniści twierdzą, że wszystkie formy są poprawne, choć forma 2. i 3. mają charakter oficjalny.

Dokładnie tak! W moim przekonaniu forma oficjalna jest przeznaczona do użycia w umowach. Kontrakt nie jest bowiem zwykłą kartką papieru, lecz dwustronnym zobowiązaniem, opartym na zasadach lojalności, współdziałania i uczciwości. Forma oficjalna jest zatem odpowiednia.

Co prawda krytycy wskazują, że pisanie w dniu 7 czerwca 2014 jest pleonazmem, ponieważ jest oczywiste, że 7 czerwca jest dniem. Charakter oficjalny rządzi się jednak swoimi prawami, które w pełni w tym zakresie akceptuję 🙂

W tym wszystkim trzeba tylko pamiętać o jednym. O właściwej wymowie daty.

Inaczej czytamy ją, gdy zawieramy umowę w dniu 7 (siódmym) czerwca 2014 r., a inaczej gdy dnia 7 (siódmego) czerwca 2014 r.

Umowy zawieramy zatem w dniu albo dnia 🙂

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Ania Lipiec 15, 2014 o 20:52

Trafne spostrzeżenie. Podobnie jest w decyzjach administracyjnych. Niestety moi przełożeni konsekwentnie zmieniają mój wpis, np.: „dnia 7 czerwca 2014 r.” na „7 czerwca 2014 r.”.
Utwierdził mnie Pan w moich przekonaniach 😉 Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Maciej Bednarek Lipiec 16, 2014 o 22:01

Niestety, w pewnych sytuacjach trudno postawić na swoim 😉
Pozdrawiam Panią serdecznie!

Odpowiedz

Lala.lu Sierpień 23, 2014 o 19:25

A ja jestem przeciwna powielaniu błędów językowych, a pleonazm jest błędem. Umowa nie traci na oficjalności, jeśli jest poprawna stylistycznie.

Zawieram różne umowy – niektóre przygotowuję, inne otrzymuję do podpisu. Zaryzykowałabym tezę, że dbałość o język i estetykę umowy jest wyrazem szacunku jednej strony do drugiej. (Pomijam oczywiście sytuację, gdy od strony z różnych przyczyn nie można oczekiwać wysokiej kompetencji językowej).

Z poważaniem
Lala.lu

Odpowiedz

Maciej Bednarek Sierpień 24, 2014 o 19:42

Dziękuję za Pani opinię!
Zgadzam się, że jest to pleonazm. I zgadzam się, że dbałość o poprawność językową dokumentu jest wyrazem szacunku jednej strony do drugiej. Ale z subiektywnego punktu widzenia uważam, że w tym przypadku lepiej napisać więcej niż mniej. A już szczególnie, gdy mielibyśmy zaczynać zdanie od samego liczebnika, to aż się prosi o dodanie ‚dnia’ na początku;)
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Michał Wrzesień 24, 2014 o 09:01

Sugeruje głębokie zastanowienie się nad zamiennym używaniem w pana tekście słów „kontrakt” i „umowa”.

Odpowiedz

Maciej Bednarek Wrzesień 30, 2014 o 12:08

Panie Michale, to jest blog, w którym dominuje luźna forma przekazu, a nie monografia prawnicza, gdzie ważne jest każde użyte słowo. Używam synonimów, które w mowie potocznej oznaczają to samo. Zależy mi przede wszystkim na zrozumieniu treści przez Czytelnika, nieprawnika.
Na marginesie dodam tylko, że treści publikowane w blogu nie mają charakteru porady prawnej 😉
Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: