Reaktywacja

Maciej Bednarek        14 maja 2015        2 komentarze

Po dłuższej przerwie wracam do tego, co sprawia mi dużą przyjemność – do tworzenia mojego bloga. Zanim jednak to nastąpi jestem Ci winien wyjaśnienia przyczyn tak długiej i nieplanowanej przerwy.

Ostatnie miesiące były dla mnie czasem ciężkiej pracy oraz wyczekiwania. Praca wiązała się z intensywnymi przygotowaniami do końcowego egzaminu zawodowego, a oczekiwanie związane było z wyglądaniem wyniku egzaminu radcowskiego.

Praca się opłaciła, egzamin zdałem, co wiąże się z uzyskaniem tytułu zawodowego radcy prawnego.

Co to oznacza dla Ciebie? Świadczenie profesjonalnej, odpowiedzialnej i kompleksowej pomocy prawnej. Do pełnego wykonywaniu uprawnień radcy prawnego jeszcze tylko jeden krok – ślubowanie oraz wpis na listę radców prawnych. A to już niebawem.

Teraz będę miał więcej czasu, również na tworzenie bloga. Ponownie zapraszam do częstych odwiedzin. Podejmę tematy, które mogą Cię zainteresować 🙂

Najem krótkoterminowy w okresie świątecznym

Maciej Bednarek        22 grudnia 2014        Komentarze (0)

Dzisiaj w krótkich żołnierskich zdaniach poruszę trzy kwestie.

Przede wszystkim – idą Święta!

Pragnę złożyć Ci najserdeczniejsze życzenia z okazji nadchodzących Świąt – obyś spędził ten czas w miłej i rodzinnej atmosferze, odpoczął i nabrał sił na nowy rok! Nie zapominaj o swoich marzeniach, bo nigdy nie wiesz, kiedy uda Ci się je zrealizować. Może właśnie w 2015? Tego Ci właśnie życzę!

I jeszcze słowo o sprawach blogowo-organizacyjnych – ostatnio nawiązałem współpracę z Magazynem Galerie Handlowe, czego pierwszym przejawem jest publikacja artykułu dotyczącego umowy najmu krótkoterminowego. Temat wbrew pozorom bardzo świąteczny. Umowa najmu jest jedną z bardziej powszechnych umów zawieranych w obrocie gospodarczym, więc może Cię to zainteresuje. Poniżej pełna treść artykułu. Obiecuję kolejne.

Natomiast sam artykuł o umowie najmu zapoczątkuje nowy cykl wpisów pn. Umowy w pigułce, gdzie odniosę się bardziej szczegółowo, niż to zazwyczaj bywa na blogu, do konkretnych rodzajów umów, przedstawiając Ci praktyczne wskazówki związane z ich zawieraniem 🙂

Miłej lektury!

Wesołych Świąt!

Własnoręczny? Czytelny? – o podpisie słów kilka

Maciej Bednarek        01 grudnia 2014        3 komentarze

W naszej świadomości istnieje wiele twierdzeń, które przyjmujemy bezkrytycznie jako niekwestionowane prawdy.

Nie dziwi więc, że Kazachstan występuje w piłkarskich eliminacjach do Mistrzostw Europy, chociaż leży w Azji.

Większość z nas ma świadomość, że fajnie jest jeść czekoladowe płatki śniadaniowe, bo w reklamach występują zawsze z mlekiem, które kojarzy się jednoznacznie pozytywnie, bo zdrowo. Uwielbienie dla tego chrupkiego produktu jest duże, chociaż jest on bardzo kaloryczny i zawiera duże ilości cukru.

Wreszcie, nie zastanawia nas sformułowanie często spotykane pod treścią różnego rodzaju dokumentów urzędowych, ale również umów, umiejscowione tam, gdzie petent (tudzież strona), winny jest złożyć swój podpis, a mianowicie „czytelny podpis wnioskodawcy/strony”.

Czy podpis musi być czytelny?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba w pierwszej kolejności ustalić, czym jest podpis. Na gruncie prawnych stosunków gospodarczych, które są przedmiotem bloga, podpis to co najmniej nazwisko. Podstawową i główną cechą podpisu jest jego własnoręczne sporządzenie. Formą pisemną nie jest zatem wysłanie wiadomości via e-mail czy też przesłanie jej faksem.

Generalnie nie ma wymogu czytelności podpisu. Ważne jest to, że podpis nie musi występować w postaci czytelnej, jeśli wersja mało czytelna jest charakterystyczna dla podpisującego.

Innymi słowy, jeśli Twój podpis jest nieczytelny, ale podpisujesz się nazwiskiem właśnie w taki sposób i robisz to zawsze, to taki szereg znaków graficznych stanowi podpis wywołujący skutki prawne.

O co tyle hałasu? Czemu podpis jest tak ważny? W obrocie gospodarczym pełni kilka funkcji, z których najważniejszą jest funkcja identyfikacyjna, finalizacyjna i wreszcie ostrzegawcza.

Po pierwsze, własnoręczny podpis indywidualizuje osobę go składającą, dzięki czemu istnieje możliwość ustalenia jego autora przy pomocy grafologa.

Po drugie, podpis pełni funkcję finalizacyjną, sygnalizując tym samym, że podpisany dokument stanowi wersję ostateczną, wiążącą, nie będącą tylko zwykłym projektem.

Po trzecie wreszcie, podpis niejako uzmysławia jego autorowi prawną doniosłość dokonanej czynności, fakt związania go treścią znajdującą się powyżej.

 Istotne jest zatem nie to, czy podpis jest czytelny, ale to, czy składa się co najmniej z nazwiska, jest sporządzony własnoręcznie, a podpisujący składa go zawsze w taki sam sposób. Składając swój podpis pod dokumentem, autor podkreśla tym samym swoją podmiotowość, potwierdza swą wiedzę i świadomość dotyczącą treści dokumentu, a także bierze na siebie odpowiedzialność za wszelkie następstwa wynikające z treści pisma.

Szansa na normalność (klauzula mediacyjna)

Maciej Bednarek        18 listopada 2014        Komentarze (0)

Niedawno reprezentowałem pewnego Klienta przed sądem. Sprawa została skierowana do sądu po to, aby m.in. uregulować kontakty rodziców z dzieckiem.

Po konsultacji z Klientem wspólnie doszliśmy do wniosku, że dobrym rozwiązaniem będzie próba zawarcia ugody w ramach mediacji. Dlatego już w piśmie procesowym zgłosiłem gotowość Klienta do ugodowego załatwienia sprawy i wniosłem o skierowanie sprawy do mediacji.

Uważam, że mediacje to narzędzie, które ułatwia stronom osiągnięcie porozumienia. Moje doświadczenia wskazują, że nawet jeśli ostatecznie nie dochodzi do zawarcia ugody, to sesje mediacyjne stanowią idealne miejsce na rozładowanie negatywnych emocji stron, dzięki czemu dalsze postępowanie przed sądem staje się po prostu łatwiejsze i szybsze.

Sprawy o uregulowanie kontaktów między członkami rodziny są jednymi z tych, w których mediacje są wskazane. Zazwyczaj bowiem porozumienia, które zostały stworzone przez same strony, bez udziału sądu, są lepiej realizowane i wdrażane w życie. Szczególnie istotne jest to w sprawach rodzinnych, gdzie nie chodzi o sankcje i szukanie „haków”, ale o zapewnienie względnie dobrych relacji w rodzinie i zadbanie o dobro dziecka.

Wracając do opisywanej przeze mnie sprawy, muszę Ci przyznać, że sąd niemiło mnie zaskoczył. Pani sędzia stwierdziła, że „na co stronom mediacja, skoro mogą się porozumieć przed sądem”. Ręce mi opadły… Oczywiście, czasem jest to możliwe, ale uważam, że długofalowo nie przynosi to odpowiednich korzyści stronom.

Ugoda przed sądem jest tworzona w atmosferze pośpiechu, stresu, przy ingerencji i wpływie na jej treść sądu. Ugoda przed mediatorem powstaje w atmosferze poufności, bez presji czasu i jest kreowana wyłącznie przez zainteresowanych.

Zapytasz może, co ta historia ma wspólnego z umowami? Wbrew pozorom bardzo wiele. Otóż już w umowie możesz sobie zagwarantować możliwość polubownego rozwiązania potencjalnie zaistniałego w przyszłości sporu poprzez skierowanie sprawy do mediacji. Wystarczy wpisać do umowy tzw. klauzulę mediacyjną.

Standardowo brzmi ona następująco: „Strony zgodnie postanawiają, że wszelkie spory majątkowe, jakie mogą wyniknąć między stronami z niniejszej umowy, będą rozwiązywane w trybie mediacji”. I w takim kształcie jest błędna i bezskuteczna!

Zgodnie bowiem z przepisami procedury cywilnej klauzula mediacyjna powinna wskazywać przedmiot mediacji oraz konkretną osobę mediatora albo sposób jego wyboru. Dlaczego akurat te elementy są tak istotne? Ich brak mógłby skutkować faktyczną niemożnością skierowania sprawy do mediacji w sytuacji, gdy strony, chcąc oddać sprawę do mediacji, miałyby kolejne pole do konfliktu w zakresie ustalenia, kto ma być mediatorem.

Właściwa klauzula mediacyjna powinna zatem wyglądać następująco:

„Strony zgodnie postanawiają, że wszelkie spory majątkowe, jakie mogą wyniknąć między stronami z niniejszej umowy lub pozostające w związku z nią, będą rozwiązywane w trybie mediacji przez mediatora Polskiego Centrum Mediacji, wybranego zgodnie z regulaminem tego stowarzyszenia aktualnym na dzień skierowania wniosku o mediację”.

Zachęcam Cię gorąco do umieszczania w umowach gospodarczych tego typu klauzul!

PS. Jestem Ci winien przedstawienie finału sprawy rodzinnej o ustalenie kontaktów. Ostatecznie strony zawarły ugodę przed sądem. Sąd był niewzruszony, chciał sprawę szybko zamknąć i do mediacji jej nie skierował, ignorując zdanie stron postępowania. Nie wiem, czy taka ugoda będzie trwała, chcę mieć jednak taką nadzieję. Byłbym co do tego bardziej pewny, gdyby sąd przekazał sprawę do mediacji.

Preambuła umowy – kaprys to czy konieczność?

Maciej Bednarek        02 października 2014        2 komentarze

W minioną niedzielę w Krakowie zakończyła się 7. edycja Festiwalu Muzyki Filmowej.

Jeśli do tej pory nie miałeś okazji, aby uczestniczyć w tym wydarzeniu, to gorąco zachęcam Cię do udziału w kolejnej edycji. Jeśli natomiast miałeś już tę przyjemność, to z pewnością wiesz, jak wartościowa jest to impreza.

Uważam, że Festiwal to świetna kulturalna wizytówka Krakowa i bardzo cieszę się, że z powodzeniem organizuje go moje ukochane miasto.

W trakcie Festiwalu obecne jest wszystko, co uwielbiam: pokazy cenionych filmów, uznana muzyka filmowa grana na żywo przez orkiestrę przy współudziale niesamowitych chórów i śpiewaków, a na dokładkę spotkania ze światowej sławy kompozytorami.

W tym roku Kraków gościł mojego ulubionego kompozytora, Hansa Zimmera, autora pięknych kompozycji do tak znanych filmów jak: Król lew, Gladiator, Ostatni samuraj, Mroczny rycerz, Helikopter w ogniu, Incepcja, Piraci z Karaibów, Sherlock Holmes i wielu, wielu innych.

Mógłbym jeszcze długo pisać o doniosłym wydarzeniu, jakim był tegoroczny Festiwal, ale z racji tego, że nie jesteśmy na portalu filmowym, tylko na – jakby nie było – blogu prawniczym, dzisiaj chcę Ci opowiedzieć kilka słów o czymś doniosłym w sferze sporządzania umowy. O preambule umowy.

Preambuły występują w ustawach, choć ma to miejsce bardzo rzadko. Chodzi przede wszystkim o podkreślenie wagi danego aktu prawnego i zasygnalizowanie celu jego uchwalenia.

W umowach w zasadzie jest bardzo podobnie z tym jednym zastrzeżeniem, że w obrocie „kontraktowym” występują one znacznie częściej. Ma to swoje plusy i minusy.

Z jednej strony wypacza to ogólną wartość preambuły – zgodnie bowiem z zasadą, co jest powszechne, to nie jest wyjątkowe, ale z drugiej strony, w razie sporów interpretacyjnych nierzadko pozwala to określić cel umowy, okoliczności jej zawarcia i inne aspekty mające wpływ na realizację umowy.

Treść preambuły staje się tym samym pomocniczą podstawą do interpretacji innych postanowień umownych. Czasem w przypadku zaistnienia sporu interpretacyjnego w zakresie sensu danego postanowienia, to właśnie preambuła umożliwia stronom (a czasem niestety dopiero sądowi) ustalenie treści stosunku prawnego.

Czy warto używać preambuł? Wszystko zależy od okoliczności. Przede wszystkim zalecam zachowanie umiaru.

Jednak tam, gdzie należy podkreślić znaczenie celu zawarcia umowy, nadania umowie bardziej doniosłego charakteru – co może wpływać na strony nobilitująco i mobilizująco – uważam, że jest to wskazane.

Wreszcie, cel umowy jest probierzem intencji stron – gdyby cel umowy był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego czy też z prawem – to umowa mogłaby być nieważna.

Jak widzisz, cel umowy, który preambuła uwypukla i podkreśla, ma istotne znaczenie dla stron umowy.