O tym, dlaczego warto mieć dobry wzrok

Maciej Bednarek        14 kwietnia 2014        2 komentarze

Życie jest pełne absurdów. Dla obserwatora mają one zazwyczaj charakter komiczny i rozrywkowy. Dla osoby zaangażowanej, którą absurd bezpośrednio dotyka, jest to raczej przyczyna nieprzespanych nocy. Szczególnie gdy mówimy o absurdach urzędniczych.

Prawnych absurdów jest także co niemiara. To nie miejsce na lamentowanie o racjonalności naszego ustawodawcy, ale jak pewnie sam wiesz, pisanie ustaw na kolanie nie jest rzadkością.

W umowach cywilnoprawnych również można znaleźć absurdy. I dobrze! Dzięki nim czytanie (szczególnie długiej) umowy nie jest nudne, a czasem bywa nawet zabawne.

Ostatnio w moje ręce trafiła karta gwarancyjna zawierająca warunki odpowiedzialności gwaranta za wadliwy produkt. W tym przypadku chodziło o stolarkę okienną oraz jej montaż.

Tak jak w umowach ubezpieczeniowych, tak i przy analizowaniu postanowień gwarancyjnych, w pierwszej kolejności zawsze zwracam uwagę na fragmenty zawierające wyłączenie odpowiedzialności. Na co mi umowa, której treść nie nadaje się do zastosowania?

Pewien producent okien umieścił takie oto postanowienie wyłączające jego odpowiedzialność:

Gwarancją nie są objęte (…) wady i uszkodzenia nieistotne produktu, np. zarysowania, które są niewidoczne z odległości 1 metra bądź pozostają niewidoczne po zamontowaniu stolarki.

Autorowi gratuluję! Rozbawił mnie niemal do łez.

Interesujące jest to, jak łatwo można sobie skomplikować życie takimi absurdalnymi postanowieniami. Skoro gwarant napisał o jednym metrze, to dlaczego nie doprecyzował, jaki ma być kąt patrzenia w stosunku do powierzchni okien. Kąt prosty? A może 45 stopni?

Rozumiem, że weryfikacja odpowiedzialności gwaranta wymaga również posiadania dobrego narzędzia pomiarowego. I to szczególnie dokładnego!

W związku z tym, drogi Czytelniku, jeśli trafiłeś na takie postanowienie gwarancyjne, a tak jak i ja nosisz okulary, to zadbaj o to, aby przy „pomiarze” obecny był Twój mąż/ żona/ syn/ córka – innymi słowy, ktoś kto ma sokoli wzrok.

Jak widać w prawie zdrowie również jest w cenie 🙂

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

adwokat Iwo Klisz Kwiecień 20, 2014 o 17:03

Ciekawy przypadek. Swoją drogą, każde postanowienie umowne ma swój cel. Nie zawsze chodzi o to, żeby wygrać proces. W oparciu o taki zapis można „przekonać” drugą stronę, że nie warto iść do sądu, bo umowa jest jasna. „Widzi Pani? Stąd nie widać. Więc zgodnie z umową to nie jest wada”. A Pani żeby się dowiedzieć, że to bzdura będzie musiała zapłacić 200 PLN u adwokata, a z doświadczenia wiem, że nie zawsze będzie skłonna to zrobić.

Odpowiedz

Maciej Bednarek Kwiecień 21, 2014 o 15:31

Bardzo chciałbym, aby każde postanowienie umowne miało swój cel 🙂 Stosunkowo często spotykam się jednak z korzystaniem w obrocie prawnym z wzoru umowy. Jeżeli taki wzór jest dobrze przygotowany, to nie ma problemu. Umowa nie jest zindywidualizowana, ale zawsze jest. Natomiast gdy taki wzór zawiera jakieś zbędne, całkowicie niepotrzebne postanowienie, które nie zostanie przez używającego zmienione bądź skreślone, to tym sposobem powielany jest wzór, powiedzmy delikatnie, niepraktyczny. Nie zawsze służy on stronom, siejąc przy tym zamęt.
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: