Kto czyta, nie błądzi…

Maciej Bednarek        20 maja 2015        Komentarze (1)

Swego czasu pisałem o tym, jak ważny jest podpis składany pod treścią umowy i jak doniosłe skutki prawne rodzi jego złożenie (wspomniany wpis możesz przeczytać tutaj). Jeśli masz ochotę zapoznać się z nowszym orzecznictwem, to służę pomocą.

W orzeczeniu wydanym przez Sąd Najwyższy 14 stycznia 2009 r. (dla zainteresowanych podaję sygnaturę akt: IV CSK 358/08) rozważana była różnica między instytucją błędu a zwyczajnym podpisaniem umowy bez zapoznania się z jej treścią. Nie widzę sensu parafrazowania wypowiedzi SN, dlatego pozwól, że ograniczę się do cytatu:

Nie ma (…) błędu, gdy ktoś świadomie składa oświadczenie woli, nie znając jego treści, np. składa podpis na dokumencie, z którego treścią się nie zapoznał, z natury błędu bowiem wynika przekonanie błądzącego, że postrzegany przez niego stan rzeczy odpowiada prawdzie. Innymi słowy, nieświadomość niezgodności między własnym obrazem sytuacji a rzeczywistością stanowi immanentną cechę błędu. Stąd postawa osoby składającej oświadczenie woli, świadomie wykluczająca możliwość poznania stanu faktycznego, wyłącza błąd. Osoba, która świadomie podpisuje dokument, nie znając jego treści, nie myli się, lecz świadomie akceptuje postanowienia zawarte w dokumencie, niezależnie od ich treści. Chodzi oczywiście o sytuację, w której osoba ta ma świadomość własnej ignorancji.

Czyli, generalnie, SN przyjmuje, że podpisanie bez czytania jest ryzykiem składającego podpis, o ile jednak działanie takie jest świadome.

Zasada ta nie ma jednak charakteru absolutnego. Rezygnacja z zapoznania się z treścią umowy może być uzasadniona, a tym samym podlega ochronie, np. w sytuacji negocjowania warunków umowy, gdy do zmiany jak się wydaje uzgodnionej już umowy jedna strona podstępnie wprowadza nieuzgodnione postanowienia.

W przywołanym powyżej orzeczeniu SN jako kontrprzykład wskazał taką oto sytuację:

Inaczej ma się rzecz, jeżeli treść dokumentu została między stronami szczegółowo uzgodniona i składający podpis miał prawo liczyć, że jest ona zgodna z wcześniejszymi ustaleniami. Uzgodnienie poszczególnych postanowień umowy w toku negocjacji usprawiedliwia postępowanie podpisującego, który co prawda świadomie nie czyta dokumentu, ale czyni to w przekonaniu, że jego treść odpowiada przyjętym postanowieniom. Podsunięcie mu do podpisu dokumentu obejmującego inną wersję umowy oznacza wprowadzenie w błąd. W takim wypadku strona, która podpisała dokument przygotowany przez drugą stronę nie czytając go, będzie mogła powołać się na błąd.

O czym należy zatem pamiętać?

O tym, że:

– podpis jest ważny,

– świadome złożenie podpisu bez zapoznania się z treścią dokumentu następuje na wyłączne ryzyko podpisującego,

– powyższa zasada oczywiście dopuszcza wyjątki, które muszą być uzasadnione okolicznościami konkretnej sytuacji.

Dobrym podsumowaniem omawianej tematyki niech będzie treść orzeczenia z 15 listopada 2013 r. Sądu Okręgowego w Białymstoku VII Wydział Gospodarczy (sygn. akt VII Ga 192/13), gdzie wskazano:

(…) powód jako wieloletni przedsiębiorca podpisał treść spornej umowy, w tym zapis o zaakceptowaniu zawartych w niej warunków. Przesłuchany w charakterze strony zeznał, że nie „doczytał treści umowy do końca”. Powyższe zdaniem Sądu należało ocenić w kategorii zawinionego działania przejawiającego się pod postacią co najmniej niedbalstwa lub lekkomyślności, co w konsekwencji powinno rodzić dla niego negatywne skutki prawne.

Ryzyko nierzadko, a szczególnie w biznesie, bywa zasadne. Ale radzę zachować umiar, gdy dotyczy ono podpisywania bez czytania.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

www.hallusforte.pl Sierpień 5, 2015 o 19:08

Bardzo dobrze i rzeczowo podjęty temat, ale to oczywiście tylko moje zdanie.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: