Historia pewnej rozmowy, czyli swoboda zawierania umów w praktyce

Maciej Bednarek        08 kwietnia 2014        Komentarze (0)

Jakiś czas temu przeprowadziłem pewną rozmowę telefoniczną.

Moim rozmówcą był starszy pan, mówiący bardzo wzburzonym tonem, takim wręcz nieznoszącym sprzeciwu. Istotą rozmowy była oczywiście chęć uzyskania porady prawnej 🙂

Rozmowa miała następujący przebieg:

– Proszę pana, potrzebuję pomocy prawnej. Czuję się oszukany.

– Słucham pana. Proszę powiedzieć, co się stało.

– Panie, dzisiaj, z samego rana, jak zwykle w pierwszy poniedziałek każdego miesiąca, udałem się do pobliskiej apteki. Leki z recepty wykupiłem, a następnie chciałem jeszcze poprosić o 10 tabletek X, 20 pastylek Y oraz 30 witamin Z. I wie pan, co się stało?! Wszystkie leki były, ale w jakiej cenie!

– W jakiej?

Wyższej niż przy poprzednim zakupie!

– Jeżeli dobrze pana rozumiem, to chce pan powiedzieć, że w aptece, w której kupuje pan leki, miała miejsce podwyżka cen używanych przez pana leków?

– Tak, oszuści podnieśli ceny! Co można z tym zrobić? To nielegalne!

– Proszę powiedzieć, jakich leków dotyczyła podwyżka: refundowanych, na receptę?

– Nie, takich normalnych, no…

– Czyli nie mówimy o lekach, których cena w jakikolwiek sposób jest urzędowo, odgórnie ustalana?

– Nie, mówię przecież, że o takie normalne, bez recepty chodzi.

– W takim razie muszę panu powiedzieć, że, niestety, właściciel apteki mógł podnieść ceny, ponieważ nie wszystkie ceny leków są ustalane urzędowo. W tym przypadku cena leków ma charakter wolnorynkowy, tzn. jest ustalana przez przedsiębiorców w sposób niemal dowolny. Proszę zauważyć, podobnie sprawa wygląda z innymi produktami. W jednym sklepie może pan kupić telewizor za 1.000 zł, a w drugim, taki sam model, za 1.500 zł. Jest to całkowicie legalne.

– To jak to? Apteka może ot tak zmieniać ceny? Nic nie można z tym zrobić?!

– Jeśli te leki są prawidłowo oznaczone ceną, to z prawnego punktu widzenia wszystko jest w porządku. Mogę panu tylko udzielić życiowej porady: proszę zmienić aptekę, wybierając tańszą.

– Panie, co to za rada, mnie właśnie chodzi, żeby w tej aptece kupować leki, bo apteka znajduje się obok mojego bloku…

Za pomocą przytoczonej właśnie rozmowy chcę w prosty sposób pokazać Ci, jak w praktyce funkcjonuje podstawowa zasada prawa umów: swoboda zawierania umów.

Jak zapewne wiesz, zasada ta ma kilka odsłon. Oznacza, że to Ty decydujesz o tym, czy zawrzesz daną umowę; to Ty decydujesz i masz wpływ na to, jaki będzie ostateczny kształt podpisanej umowy; to Ty decydujesz, w jakiej formie (pisemnej, aktem notarialnym) umowa zostanie sporządzona.

Wreszcie, swoboda zawierania umów oznacza także wolność w wyborze drugiej strony umowy, swobodę wyboru kontrahenta (pomijam tu oczywiście kwestię konieczności zawierania umów z monopolistami).

W trakcie rozmowy telefonicznej mój rozmówca nie mógł zrozumieć, że nie ma on obowiązku kupowania leków wyłącznie w aptece, w której czynił to przez ostatnich kilka lat. Rozumiem, że rzeczywistą przyczyną jego rozgoryczenia był wewnętrzny konflikt między poczuciem krzywdy a przywiązaniem do przedsiębiorcy. Pamiętajmy jednak, że choć przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, czasem warto zatrzymać się i zastanowić, czy czegoś w ten sposób nie tracimy 🙂

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: