Czy konsument naprawdę jest słabszą stroną umowy?

Maciej Bednarek        11 maja 2014        Komentarze (1)

Założenie jest proste. W dobie gospodarki wolnorynkowej podmiotem silniejszym, pod każdym względem, jest przedsiębiorca. Dysponuje majątkiem, wsparciem prawnym, jest profesjonalistą na rynku. Nierzadko bywa również monopolistą.

Zarówno polski, jak i unijny ustawodawca wychodzi z założenia, że konsument – czyli osoba fizyczna dokonująca czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z działalnością gospodarczą bądź zawodową – jest słabszą stroną umowy. Bo czasem ma ograniczone możliwości wyboru kontrahenta. Bo nie ma środków pieniężnych na walkę z firmowym gigantem. Bo jest sam, a firma ma swoich prawników, którzy „rozniosą go w pył” w przypadku zaistnienia sporu.

Stąd racjonalny ustawodawca wyszedł naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i nałożył na firmy szereg różnego rodzaju obowiązków informacyjnych, dał konsumentom możliwość powoływania się na niedozwolone postanowienia umowne (tzw. klauzule abuzywne), a także umożliwił uzyskanie bezpłatnej pomocy prawnej za pośrednictwem kilku państwowych i samorządowych instytucji.

Czy sprawiedliwym jest zatem to, że przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, który zakupił produkt wykorzystywany w tej działalności, nie może skorzystać z darmowej porady prawnej? Pomimo tego, że dopiero zaczął działać, nie korzysta z żadnych usług wsparcia prawnego, rozpoczął zaś zmagania z urzędami i rosnącymi kosztami działalności.

Czy sprawiedliwym jest, że mały przedsiębiorca zawierając umowę z innym przedsiębiorcą, np. gigantem na rynku sprzętu RTV, musi wziąć pod uwagę, iż sam powinien uzyskać pewne informacje o produkcie, nie licząc na stosowną inicjatywę z drugiej strony?

Czy sprawiedliwym jest to, że jedynie konsument podpisując umowę, której nie mógł w zasadzie negocjować, może powołać się na istnienie w kontrakcie niedozwolonych postanowień umownych? A czy tak trudno wyobrazić sobie sytuację, w której to przedsiębiorca zawiera umowę z innym przedsiębiorcą – monopolistą, i ma do wyboru: podpisać niekorzystną umowę albo zakończyć działalność?

Czy konsument ma zawsze gorzej?

Jakimi skutecznymi instrumentami prawnymi dysponuje mały przedsiębiorca? Może jednak ma możliwość powołania się na istnienie w umowie klauzuli abuzywnej? A jeśli nie, to co mu pozostaje?

Odpowiedź na te i inne pytania przedstawię w nadchodzącym tygodniu.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Pan Wiertełko Maj 12, 2014 o 19:10

To czekam na kolejną już konkretną treść bo chyba mnie będzie interesować 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: