3 sposoby obrony przed niekorzystnie zawartą umową z innym przedsiębiorcą

Maciej Bednarek        22 maja 2014        2 komentarze

Coraz częściej słyszę od przedsiębiorców prośbę o pomoc w wyplątaniu się z niekorzystnie zawartej umowy. Sprawa nie jest prosta, ale nie jest to też mission impossible.

Dzisiaj przedstawię Ci zatem trzy praktyczne sposoby obrony przed niekorzystnie zawartą umową.

Na wstępie chcę, żebyś wiedział, że każda z omówionych metod może znaleźć zastosowanie w relacjach firma – firma. Nie ma co do tego wątpliwości.

Musisz jednak mieć na względzie, że ewentualne zastosowanie tych instytucji do umowy zawartej w obrocie profesjonalnym będzie oceniane surowiej, niż gdyby dotyczyło to na przykład umowy zawartej pomiędzy dwoma konsumentami. Wiąże się to ściśle z zawodowym charakterem prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności, co przekłada się na surowszą ocenę prawną podjętych przez profesjonalistę działań.

Innymi słowy, założenie jest następujące: jeśli przedsiębiorca czyni głupoty, to z pewnością robi to świadomie, bo przecież jest profesjonalistą na rynku.

Co zatem możesz zrobić, jeśli podpiszesz niekorzystną umowę z innym przedsiębiorcą?

Cóż, kwestia podstawowa to uświadomienie sobie, że zawarcie niekorzystnej umowy… jest w pełni legalne.

Podstawowa zasada prawa umów – swoboda ich zawierania – oznacza, że strony mogą zawrzeć dowolną umowę, byleby była ona zgodna z pewnymi ogólnymi ramami prawnymi. Jeżeli zatem wola stron jest taka, aby umowa była dla jednej strony niekorzystna, to w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie realizacji takiej umowy. W praktyce oznacza to przyzwolenie na faktyczną nierówność stron. Uzasadnienie jest proste. Profesjonalista powinien mieć świadomość i rozeznanie, jaką umowę podpisuje i czy w ogóle to robi.

Dobrze, to teraz konkrety. Oto trzy zaanonsowane przez mnie sposoby obrony przed niekorzystną umową:

1) Nadużycie prawa podmiotowego.

Instytucja ta nie daje nam żadnych nowych i specyficznych roszczeń. Służy jednak do obrony przed roszczeniami nieuzasadnionymi.

Idea jest następująca. Nie korzysta z ochrony prawnej działanie strony, które co prawda jest zgodne z przepisami, a w szczególności również z podpisaną umową, ale stanowi tzw. nadużycie tego prawa.

Najlepiej wytłumaczę to na przykładzie.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której przedsiębiorca (Wykonawca) zawarł umowę, na podstawie której zobowiązał się do wykonania jakiejś usługi. W umowie zastrzeżono karę umowną na wypadek niewykonania umowy w terminie.

Nasz Wykonawca wykonał umowę, jednak ustalony pierwotnie termin jej realizacji został przekroczony, co skutkowało powstaniem pewnej szkody po stronie Zamawiającego. Wykonawca pokrył jednak poniesioną przez Zamawiającego szkodę, a strony w rozmowie ustaliły, że dochodzenie kary umownej nie będzie miało miejsca, pomimo że umowa została wykonana z przekroczeniem terminu.

Po pewnym jednak czasie Zamawiający pozywa naszego Wykonawcę do sądu, domagając się zapłaty kary umownej.

Takie zachowanie zgodne jest z treścią umowy, ale stanowić może w danym przypadku właśnie tzw. nadużycie prawa podmiotowego, gdyż narusza zasadę lojalności i zaufania stron. Nie korzysta tym samym z ochrony prawnej.

Instytucja nadużycia prawa potrafi być przydatna, ale pamiętaj, że ma ona charakter wyjątku; jej ewentualne zastosowanie jest rygorystycznie weryfikowane przez sądy.

2) Wyzysk.

W ujęciu Kodeksu cywilnego z wyzyskiem możesz spotkać się, gdy w chwili zawarcia danej umowy występuje dysproporcja świadczeń, która dodatkowo musi być rażąca. Oczywiście jest to przesłanka ocenna, ale sformułowanie „rażąca” wskazuje, iż dysproporcja świadczeń musi być bardzo duża.

Drugą przesłanką jest fakt, iż zgoda na niekorzystne warunki umowy następuje z uwagi na stan niedołęstwa, niedoświadczenia albo znalezienia się w przymusowej sytuacji.

Można zatem wyobrazić sobie sytuację, w której podwykonawca budowy z uwagi na zatory płatnicze nie otrzymuje wynagrodzenia. Pieniądze są mu niezbędne, nie tylko do życia, ale ratowania zdrowia swojego chorego dziecka. Taki przedsiębiorca, chcąc uzyskać jakiekolwiek świadczenie, zgodnie z powiedzeniem „lepszy rydz niż nic”, podpisuje zupełnie nową umowę z inną firmą. Gwarantuje mu ona pewne pieniądze, które są jednak nieproporcjonalnie małe w stosunku do wymiaru pracy. Gdyby tego było mało, umowa zawiera szereg rygorystycznych postanowień, których złamanie wiąże się z koniecznością zapłaty wysokich kar umownych.

W założeniu fikcyjny przykład, ale jakże realistyczny.

Jakie są zatem skutki stwierdzenia, że mamy do czynienia z wyzyskiem?

W okresie 2 lat od zawarcia umowy możesz domagać się na drodze sądowej zmiany umowy (zmniejszenia obciążającego Cię świadczenia lub zwiększenia należnego Tobie świadczenia) bądź ewentualnie unieważnienia umowy.

Instytucja wyzysku bywa przydatna, ale znów muszę podkreślić, że jej zastosowanie, szczególnie wobec zasady swobody zawierania umów uprawniającej do zawarcia niekorzystnej umowy, także jest traktowane w kategoriach wyjątku.

3) Nieważność umowy/postanowienia umownego.

Jeżeli zawieramy umowę, która jest sprzeczna z ustawą (np. sprzedaż nerki), ma na celu obejście ustawy albo jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, to umowa taka jest nieważna. I to z mocy prawa.

W zależności od sytuacji mogą się pojawić wątpliwości – nieważna jest cała umowa czy tylko jej poszczególne postanowienia?

Zgodnie z zasadą „umów należy dotrzymywać” stosowanie tej instytucji zmierzać powinno do wyeliminowania w pierwszej kolejności konkretnych postanowień sprzecznych z prawem. Dopiero gdy dojdziemy do wniosku, że postanowienia te były dla danej umowy tak istotne, że bez nich nie doszłoby do zawarcia kontraktu, całą umowę należy traktować jako nieważną

Przykład. W zawartej umowie znajduje się zastrzeżenie zapłaty kary umownej na wypadek braku zapłaty części ceny przez drugą stronę. Takie postanowienie z mocy prawa jest nieważne. Kara umowna może być bowiem zastrzeżona wyłącznie w związku ze świadczeniem niepieniężnym (np. niedotrzymanie terminu oddania lokalu).

Jak widzisz, istnieją pewne możliwości obrony przed niekorzystnie zawartą umową.

Jeśli zatem znajdujesz się w trudnej sytuacji spowodowanej nierozważnie i nazbyt pochopnie postawionym podpisem, to zastanów się, czy któryś z opisanych przeze mnie sposobów mógłby stanowić dla Ciebie antidotum.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Katarzyna Sierpień 16, 2014 o 07:15

Witam. Bardzo dziękuję za ciekawy artykuł. Niestety jestem przedsiębiorca i mam wrażenie , że nikomu w tym kraju nie zależy na ochronie praw takich małych firm jak ja. Bo jaką ja mam szansę negocjowania warunków umowy leasingowej a w szczególności dodatkowych opłat za zewzwanie do zapałaty kierowane z firmy leasingowej? Umowa , OWUL i tabela opłat nie informują wprost o fakcie, że leasingodawca wysyła płatne ( każde ok 100 zł) w trybie : piersze 10 dni po terminie, kolejne po kolejnych 10 dniach. Mimo terminowych wpłat w okresie 4 miesięcy 3 krotnie firma wysłała do mnie windykatora ( jego 5 min wizyta kosztuje 300 zł) i pomimo wpłat kwot wskazanych przez niego działalność firmy leasingowej nie ustała w tym zakresie . W ciągu roku przy 30 fakturach wysłano listem zwykłym ok 50 wezwań do zapłaty. Ale już powiadomiłam prokuraturę o oszustwie przy podpisaniu umowy . Powiadomie też urząd skarbowy. Zastanawiam się tylko dlaczego klauzule niedozwolone dotyczą tylko konsumentów. Mała firma nie ma czasu i pieniędzy na rozprawy sądowe – na to liczą duże firmy, banki, by nadal uprawiać swoją gangsterską działalność

Odpowiedz

Maciej Bednarek Sierpień 17, 2014 o 14:50

Dzień dobry!
Zgadzam się z Panią, poruszyła Pani temat dotyczący wielu osób; mali przedsiębiorcy są w trudnej sytuacji, są traktowani tak, jak Ci wielcy, a zazwyczaj nie mają dużego kapitału. Do tego rynek jest bezlitosny i jest wiele firm, które nie tylko nadużywają swojej pozycji, ale wręcz zarabiają na wprowadzaniu w błąd innych przedsiębiorców. Kiedyś mówiło się, że złodziej złodzieja nie okradnie. Wydawało się, że przedsiębiorca przedsiębiorcę również nie. Niestety, jest inaczej…
Przyznam szczerze, że wkurza mnie bezradność państwa oraz to, że z jednej strony oczekuje się rozwoju rodzimego biznesu, a z drugiej w ogóle się o niego nie dba. Mali przedsiębiorcy zdecydowanie potrzebują wsparcia państwa, mam nadzieję, że politycy wreszcie to dostrzegą.
Pani Katarzyno, życzę powodzenia!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: