Zobowiązanie do niedochodzenia zobowiązania…

Maciej Bednarek        30 listopada 2015        Komentarze (0)

Ostatnio pisałem o tym, jak zawrzeć umowę o zwolnienie z długu i na co uważać przy wygaszaniu zobowiązania w taki właśnie sposób. W obrocie prawnym funkcjonuje podobna do zwolnienia instytucja, ale odznaczająca się innymi istotnymi cechami.

Zdarza się, że jedna ze stron nie pisze o umorzeniu zobowiązania, o jego „anulowaniu” czy po prostu o zwolnieniu z długu, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że zobowiązuje się do niedochodzenia zapłaty przed sądem przez pewien, ściśle określony czas, a nawet trwale (ta osoba jest prawdziwym dłużnikoszczęściarzem;) ).

Co to oznacza? Czy zobowiązanie do niedochodzenia zapłaty ma sens i czy jest dla Ciebie korzystne?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację z życia wziętą, gdy reklamujemy drugiej stronie nienależnie wystawioną fakturę i jej nie płacimy, bo po prostu kwestionujemy uwidocznioną na niej kwotę. Pomimo tego że trwa proces reklamacyjny, druga strona wciąż domaga się zapłaty i ostatecznie, nie czekając już więcej, kieruje sprawę do sądu. Instytucja zobowiązania do niedochodzenia zobowiązania (pactum de non petendo) jest idealnym rozwiązaniem w takich przypadkach.

Jest to umowa, mocą której wierzyciel zobowiązuje się do tego, że nie będzie od dłużnika, w określonym czasie bądź w ogóle, dochodził świadczenia. Dobrze jednak, szczególnie gdy strony umawiają się na niepodejmowanie akcji sądowej przez pewien ściśle określony czas, wskazać konkretny termin, a nie określać ten czas w sposób rodzący wątpliwości interpretacyjne. Zawiązanie zobowiązania o niedochodzeniu zobowiązania przez czas trwania postępowania reklamacyjnego nie jest dobrym rozwiązaniem. Jak bowiem w takim przypadku ustalić koniec procesu reklamacyjnego? Taka nieprecyzyjność rodzi jedynie problemy. Zdecydowanie lepiej wskazać, że zobowiązanie wiąże strony przez np. trzy miesiące, umożliwiając stronom rozwiązanie sporu jeszcze na etapie przedsądowym.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że strony mogą również zawrzeć zobowiązanie do niedochodzenia zobowiązania na czas nieokreślony, bezterminowy. Pomyślisz może, że to nie ma sensu. No cóż, wszystko może mieć sens, zależy to jedynie od punktu widzenia 😉 Taka możliwość w każdym razie istnieje.

Zawarcie umowy o niedochodzeniu zobowiązania rodzi pewne praktyczne konsekwencje.

Po pierwsze, co prawda świadczenie wciąż jest należne, ale nie można go dochodzić przed sądem (czasowo albo bezterminowo, w zależności od ustaleń stron). Strona, która podpisze taką umowę, a następnie pójdzie do sądu, w przypadku podniesienia zarzutu przez drugą stronę, przegra, co doprowadzi do oddalenia powództwa.

Po drugie, zawierając taką umowę, zgadzasz się de facto z tym, że dług istnieje (!). Składając stosowne oświadczenie, uznajesz w istocie dług, co prowadzi do przerwania biegu przedawnienia. Jest to bardzo istotne przede wszystkim, gdy umowa ma charakter terminowy. Jeżeli bowiem roszczenie przeciwko Tobie zaraz się przedawni, ale Ty podpiszesz umowę o czasowym powstrzymaniu się od dochodzenia należności, to po upływie tego okresu druga strona będzie mogła dochodzić roszczeń do czasu ponownego upływu okresu przedawnienia.

Po trzecie wreszcie, podpisanie omawianej umowy nie powoduje, że świadczenie wygasa. Powoduje jedynie, że nie można go dochodzić przed sądem. Jeśli jednak dłużnik dobrowolnie zapłaci, to takie świadczenie nie jest świadczeniem nienależnym (art. 410 KC) i nie można dochodzić jego zwrotu. Gdyby wierzyciel i dłużnik zawarli umowę o zwolnienie z długu, a następnie gdyby dłużnik dokonał zapłaty, to miałby prawo dochodzić zwrotu, gdyż wykonywał świadczenie bez podstawy prawnej (umowa bowiem wcześniej wygasła).

Podsumowując powyższy wpis, mam wielką nadzieję, że dowiedziałeś się nie tylko jak funkcjonuje i czym jest instytucja pactum de non petendo, ale po raz kolejny uświadomiłeś sobie, jak ważny jest Twój podpis oraz że niejednokrotnie warto skorzystać z porady prawnej przed jego złożeniem, aby nie znaleźć się później w trudnej sytuacji.

Uwolnienie od długu

Maciej Bednarek        02 listopada 2015        Komentarze (0)

Wyobraź sobie, że masz dług. W dobie gospodarki wolnorynkowej nie jest to trudne, bo zatory płatnicze i problemy finansowe występują stosunkowo często. Prowadząc biznes, nie liczysz jednak na cud, szczególnie gdy długów jest sporo i wciąż narastają. Marzeniem ściętej głowy jest liczenie na ich umorzenie. Co jednak gdy cud się przydarzy?

Wyobraź sobie, że los się do Ciebie uśmiechnął. Twój kontrahent zaproponował Ci umorzenie długu. Czy wiesz, jak się w takiej sytuacji zachować?

W niniejszym wpisie opowiem Ci, co powinieneś wiedzieć o zwolnieniu z długu, prowadzącym do wygaśnięcia zobowiązania.

Musisz pamiętać, że zwolnienie z długu ma kształt umowy, która zazwyczaj nie musi mieć formy pisemnej, wystarczająca jest forma ustna, a nawet możliwe jest zwolnienie w sposób dorozumiany. W Twoim najlepiej pojętym interesie jest jednak udokumentowanie takiego zdarzenia, co oznacza w praktyce uczynienie tego co najmniej w formie pisemnej.

Skoro zwolnienie z długu jest umową, to wymagane jest oświadczenie woli wierzyciela oraz oświadczenie woli dłużnika. W praktyce zatem należy sporządzić krótką pisemną umowę, z której będzie wynikało, że podmiot A zwalnia z długu podmiot B, a podmiot B zwolnienie z długu akceptuje.

Zwolnienie z długu może mieć miejsce nie tylko w formie jednego dokumentu, zawarcia formalnej umowy, ale również w sytuacji wymiany oświadczeń woli. Wystarczające będzie gdy Kowalski napisze do Nowaka pismo z prośbą o umorzenie zaległości w wysokości mającej swoje źródło na przykład w innej, konkretnie wskazanej umowie, a Nowak odrębnym pismem wyrazi na to zgodę. Uwolnienie od długu gotowe.

Co jeszcze jest ważne przy zwolnieniu z długu?

Trzeba wyraźnie wskazać źródło zobowiązania (umowa nr… z dnia……) oraz kwotę, będącą przedmiotem umowy. Istotne jest to, czy zwolnieniu podlega pełna kwota zobowiązania, czy może jej część. Wszystko zależy od wzajemnych ustaleń danych stron.

Jak już wspomniałem, zwolnienie z długu ma charakter umowny. Wymaga oświadczeń woli dwóch stron. Oświadczenia te winny być kierowane wzajemnie do siebie. Nie radzę składania takich oświadczeń względem osób trzecich. Jeśli Iksiński napisze do Kowalskiego, że zwalnia Nowaka z długu, to będzie to nieskuteczne. Oświadczenia woli muszę być kierowane do odpowiedniego adresata.

Zwolnienie z długu jest w istocie zrzeczeniem się przez wierzyciela przysługującej mu względem dłużnika wierzytelności, co prowadzi do wygaśnięcia zobowiązania. W obrocie gospodarczym oznacza to, że dłużnik… przestaje być dłużnikiem. Chcąc uwidocznić to adekwatnym przykładem, wspomnę tylko, że przy wygaśnięciu zobowiązania nie ma możliwości wpisania danych byłego już dłużnika na tzw. czarną listę dłużników.

Umowa o zwolnienie z długu może być zawarta pod warunkiem, wtedy skutek w postaci zwolnienia z długu nastąpi przy realizacji warunku (np. umowa o zwolnienie z długu zostaje zawarta pod warunkiem zawarcia przez dłużnika umowy sprzedaży) lub z zastrzeżeniem terminu, wtedy skutek następuje w ściśle określonym czasie (np. 15 maja 2016 r.).

Ponadto, zwolnienie z długu może mieć charakter odpłatny albo nieodpłatny. Przyjmuje się, że w razie zwolnienia z długu bez odpłatności ze strony dłużnika do umowy zwolnienia należy zastosować przepisy o darowiźnie. Zgodnie z art. 890 § 1 Kodeksu cywilnego, jeśli zwolnienie będzie miało nastąpić w przyszłości, konieczne będzie zachowanie formy aktu notarialnego dla oświadczenia wierzyciela.

I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. W przypadku zwolnienia z długu co do zasady można mówić o powstaniu przychodu. Zwolnienie z długu jest bowiem przysporzeniem dłużnika wskutek darowania mu długu. Dłużnik musi także pamiętać o podatku od darowizny, który może się w takiej sytuacji pojawić. Zwolnienie z długu może wygasić dług, ale może też wykreować zobowiązanie podatkowe. W przypadku akceptacji zwolnienia z długu pamiętaj zatem o związanych z tym kwestiach podatkowych. To już jest jednak szerszy temat, wymagający omówienia przez specjalistę od podatków.

A jeszcze w tym miesiącu wpis o innej formie uniknięcia płacenia długu.

Niebieski Parasol 2015, czyli akcja bezpłatnych porad prawnych radców prawnych

Maciej Bednarek        07 września 2015        Komentarze (0)

Czy masz problem prawny, którego nie potrafisz samodzielnie rozwiązać?

Czy potrzebujesz pomocy, którą chciałbyś uzyskać od profesjonalisty?

Czy zależy Ci na tym, aby prawnik przejrzał dokumenty Twojej sprawy i ocenił, jakie są Twoje szanse na wygraną w ewentualnym sporze sądowym?

Mam nadzieję, że na powyższe pytania możesz odpowiedzieć „nie”. Jeśli jednak odpowiedziałeś 3 razy „tak”, to nic straconego. Tak się bowiem składa, że już w przyszłym tygodniu organizowana jest kolejna edycja akcji pn. Niebieski Parasol, w trakcie której radcy prawni z całej Polski udzielają nieodpłatnych porad prawnych.

Hasło tegorocznej akcji to Bądź mądry przed szkodą/ PRACA – RODZINA – BIZNES. Jeśli zatem potrzebujesz pomocy prawnej, to skontaktuj się z miejscową izbą radców prawnych, aby poznać szczegóły akcji.

W Krakowie akcja świadczenia bezpłatnych porad prawnych odbędzie się 14 i 15 września. Porady będą udzielane w tych dniach w godzinach 14.00-18.00 przy ul. Francesco Nullo 8.

W tym roku również i ja wezmę udział w Niebieskim Parasolu. Jeśli chciałbyś się ze mną spotkać, to zapraszam pod powyższy adres już 15 września w godzinach 16.00-18.00.

Zapraszam Cię serdecznie do udziału w akcji i skorzystania z bezpłatnych porad prawnych 🙂

Administrator Bezpieczeństwa Informacji w firmie – prawdy i mity

Maciej Bednarek        21 sierpnia 2015        Komentarze (0)

data protection photo

Nawiązując do mojego ostatniego wpisu, dziś krótko i zwięźle o specyfice nadzoru nad ochroną danych osobowych w firmie. Jakie podstawowe prawdy i mity dotyczą ABI?

  • Mit: Powołanie ABI naraża mnie na kontrolę GIODO.

W mojej ocenie jest wręcz odwrotnie. Powołanie ABI pokazuje, że realizujesz postanowienia ustawy, a w przypadku ewentualnej i potencjalnie możliwej w każdych okolicznościach kontroli jest ona mniej dolegliwa, bo realizuje ją sam ABI. Do Twojej firmy nie przychodzą inspektorzy GIODO, tylko na jego zlecenie kontrolę realizuje ABI.

  • Mit: Powołanie ABI to tylko dodatkowe obowiązki z koniecznością przygotowania sprawozdań na czele.

To prawda, że z powołaniem ABI wiążą się nowe obowiązki, ale czy na pewno są one bardziej obciążające od sytuacji, gdy Administratora Bezpieczeństwa Informacji nie ma w firmie? Gdy nie został on powołany, musisz zarejestrować u GIODO zbiory danych osobowych. Z pewnością jest ich kilka. Powołanie Administratora Bezpieczeństwa Informacji oznacza, że co do zasady nie trzeba zgłaszać do rejestracji u GIODO zbiorów danych osobowych, gdyż rejestr prowadzi się samodzielnie. Na szali kładziemy więc rejestrację zbiorów u GIODO oraz fakt powołania ABI.

  • Mit: Powołanie ABI to niepotrzebne wychodzenie przed szereg.

Nieprawda. Powołanie ABI to często dobry wybór, który aktualnie ma charakter fakultatywny, natomiast już niedługo może stać się obowiązkiem. Może warto „przetestować” funkcjonowanie ABI jeszcze teraz, kiedy GIODO edukuje i wspomaga jego działania, aniżeli czekać, aż stanie się to powszechnym obowiązkiem, który z pewnością egzekwowany i kontrolowany będzie bez skrupułów.

Niezależnie jednak od tego, czy w Twojej firmie zostanie powołany ABI czy też nie, pamiętaj, pewnych obowiązków nie unikniesz. Zarejestrować należy albo zbiory danych osobowych u GIODO, albo fakt powołania ABI. Zaniechanie skutkować może zainteresowaniem GIODO Twoją działalnością.

Jeśli zatem dotychczas nie zadbałeś o należytą ochronę danych osobowych w firmie, to teraz jest najlepszy moment do nadrobienia zaległości.

Ostatnio po raz kolejny przygotowywałem kompleksową dokumentację dotyczącą ochrony danych osobowych w pewnej firmie. Ochrona danych osobowych to ważny temat, choć mam wrażenie, że wciąż u wielu przedsiębiorców pozostaje on niedoceniany i traktowany jest po macoszemu. Warto zadbać o ochronę danych osobowych w firmie – nie tylko dla formalnego wdrażania przepisów powszechnie obowiązujących – ale również dla podwyższania standardu prowadzenia działalności gospodarczej.

data protection photo

Mój Klient nie miał do tej pory żadnych procedur ochrony danych osobowych, więc w pierwszej kolejności musiałem ustalić potrzeby jego firmy, a następnie przystąpić do przygotowania procedur, aby istniejące braki usunąć. W trakcie realizacji zadania otrzymałem pytanie, czy należy i czy warto powołać w firmie Administratora Bezpieczeństwa Informacji (w skrócie ABI).

Zanim przedstawię Ci moją odpowiedź na tak postawione pytanie, chciałbym przybliżyć w telegraficznym skrócie kim w ogóle jest ABI i dlaczego kwestia jego powołania stała się ostatnio głośna.

Generalnie w firmie odpowiedzialność za ochronę danych osobowych ponosi Administrator Danych Osobowych (w skrócie ADO), czyli w praktyce właściciel firmy, prezes spółki, dyrektor szkoły itp. Do końca 2014 roku ADO mógł powoływać ABI, który częściowo realizował jego zadania. Celem było wsparcie ADO. Brakowało jednak szczegółowych przepisów dotyczących tego, co tak naprawdę może ABI.

Wszystko zmieniło się 1.01.2015 r., kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie danych osobowych, wprowadzająca liczne zmiany dotyczące ABI oraz obowiązku rejestrowania zbiorów danych osobowych.

Od teraz firmy stoją przed następującym dylematempowoływać ABI czy też zachować status quo. Jeśli w danej jednostce dojdzie do powołania ABI, to nie będzie potrzeby rejestrowania zbiorów danych osobowych u Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Większość zbiorów prowadzić bowiem może jawnie sam ABI a nie GIODO. Jeśli jednak nie dojdzie do powołania ABI, to należy pamiętać, że ADO jest zobowiązany do zarejestrowania zbiorów danych osobowych u GIODO. Tak czy inaczej, pewne obowiązki zrealizować należy.

Jakie są zatem podstawowe plusy i minusy powołania ABI w firmie?

Minusy:

  • konieczność weryfikacji należytej ochrony danych osobowych oraz dokonywania sprawdzeń oraz przygotowania sprawozdań,
  • odpowiedzialność prawna ABI.

Plusy:

  • co do zasady – brak obowiązku rejestrowania u GIODO zbiorów danych osobowych,
  • wsparcie merytoryczne dla ADO przy wypełnianiu postanowień ustawy o ochronie danych osobowych,
  • w przypadku zaistnienia ewentualnej kontroli GIODO – ogranicza się ona do kontroli przeprowadzonej przez samego ABI,
  • wypełnienie obowiązków przygotowywanego unijnego rozporządzenia dotyczącego ochrony danych osobowych, które uwypukla rolę ABI w firmie, a które wejdzie w życie do 2018 roku (przynajmniej taki termin należy założyć).

Jakie rozwiązanie wybrać? Nie ma jednej odpowiedzi, należy to rozpatrywać indywidualnie. W następnym wpisie, który opublikuję za kilka dni, przybliżę temat, starając się pomóc Ci wybrać właściwe rozwiązanie dla Twojej firmy.